
News trochę sentymentalny, bowiem dziś mija 15. rocznica wypuszczenia na rynek systemu Windows 95. Ze względu na zasługi tego systemu, warto o tym wspomnieć.
Microsoft postawił na kampanię reklamową swojego systemu 300 milionów dolarów, czyli „albo się uda, albo leżymy”. Podczas premiery zagrano utwór „Start Me Up” w wykonaniu The Rolling Stones. Było warto, bowiem pierwszy zintegrowany z nakładką graficzną DOS od Microsoftu zrobił furorę, deklasując swoich konkurentów. Plany Apple dotyczące zawojowania rynku PC runęły w gruzach jak Kartagina pod najazdem Rzymian. A szkoda, bo może Macintosh’e nie byłyby dzisiaj takie drogie…
Windows 95 na nowo stworzył rynek komputerów osobistych, przeżywający stagnację po upadku standardu mikrokomputerów. Ten system każdy chciał mieć, gigant z Redmond ledwo nadążał z logistyką, a w sklepach komputerowych ustawiały się olbrzymie kolejki wygłodniałych użytkowników pecetów. Wszakże pomiędzy 95-ką do domu a 3.1 do zastosowań profesjonalnych była przepaść technologiczna, na korzyść oczywiście nowszego produktu. Wielozadaniowość, zaawansowane funkcje multimedialne… No i ten zachwycający wygląd, rozwijanie menu Start do dziś mnie powala
Szkoda, że później MS z tego zrezygnował. Tak, ten program był krokiem milowym Microsoftu, który zadecydował o dominacji tej firmy na długie, długie lata.
Pomimo wielu nowinek i potężnemu zainteresowaniu, Windows 95 już na starcie był zacofany. Bill Gates stwierdził bowiem, że Internet to taka przejściowa moda i nie ma czym się zachwycać. Potem przyznał, jak bardzo się mylił. Napisana na gotowym silniku Mosaic, zakupionym przez Microsoft od Spyglass, przeglądarka Internet Explorer zadebiutowała rok temu w formie dodatku „Microsoft Plus!”.
Na zakończenie kilka screenów:
Standardowy pulpit ukazujący się po starcie systemu.
„Welcome” to alternatywa dla makowego „About this Macintosh”.

Internet Explorer 1.0, Saper oraz multimedialny szok dla użytkowników – CD Player.

Struktura menu. Widać „pokaźną” bibliotekę gier – kolejny bajer multimedialny.